Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lovesey. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lovesey. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 maja 2010

Martin Beck



Maj Sjöwal, Per Wahlöö - Mężczyzna, który rozpłynął się w powietrzu

(Amber, Warszawa 2009)


Jedyną książką z serii „Kryminał z klasą”, którą do tej pory przeczytałam był utwór „Detektyw Diamond i śmierć w jeziorze” Lovesey’a - była to wyjątkowo nudna, niepotrzebnie rozwleczona do aż trzystu stron powieść pozbawiona ciekawych postaci i zaskakującego finału, o niezbyt porywającej narracji i pełna błędów ze strony tłumacza i redaktora. Pamiętając o owym nadzwyczaj nieciekawym „kryminale z klasą”, niezbyt chętnie rozpoczęłam lekturę „Mężczyzny, który rozpłynął się w powietrzu”.


Zdaję sobie sprawę, że w powieściach tego typu, tak jak chociażby w opowieściach o komisarzu Maigret, chodzi o żmudne, mozolne śledztwo dobrze oddające pracę prawdziwej policji, a nie o błyskotliwe i zaskakujące popisy genialnego detektywa w stylu Holmesa czy Poirota. Ale nawet mając to na względzie, trudno mi jakoś zachwycić się opowiedzianą tu historią. Zwłaszcza, że przeszkadzała mi nieudolna narracja. Zacytuję fragment książki, by pokazać w czym rzecz:


„Szluka wstał i przechadzał się po pokoju.

- Też tak myślałem.

Szluka zatrzymał się przed mapą.

- A teraz co pan myśli? - zapytał Martin Beck.

Szluka odwrócił się do niego.”


Gdybym chciała naśladować styl autorów, wyglądałoby to mniej więcej tak: „Martin Beck spojrzał w lewo. Ulica była pusta. Martin Beck spojrzał w prawo. Nic nie nadjeżdżało. Martin Beck przeszedł przez ulicę.” Na dłuższą metę trudno zdzierżyć coś podobnego.


Kiepski styl, niezbyt porywająca historia. Ot i wszystko.


4-/10


wtorek, 22 lipca 2008

Bez cienia blasku

Image Hosted by ImageShack.us


PETER LOVESEY - DETEKTYW DIAMOND I ŚMIERĆ W JEZIORZE
(Amber, Warszawa 2008)

Okładka głosi: "Kryminał doskonały dla miłośników Agathy Christie, pełen niekonwencjonalnych postaci i wyrafinowanego humoru". A ponadto: "Powieści Loveseya, przełożone na 25 języków i wielokrotnie ekranizowane, zostały uznane za doskonałe". Okładki zwykle obiecują tak wiele, a książki dają z tego mniej niż mało.

Niekonwencjonalne postaci - brak.
Wyrafinowany humor - nie stwierdzono.

Nie wiem, co miałoby czynić tę powieść doskonałą, bo na pewno nie jest tym czymś brak zaskakującego zakończenia czy wstrząsających zwrotów akcji.

Można oczywiście przeczytać, ale polecam to tylko NAPRAWDĘ wygłodniałym fanom kryminałów. Wieje potworną nudą. Powieść jest nadmiernie rozwleczona, a przy tym brak jej ciekawych, przykuwających uwagę postaci.

Dodatkowo zaniżam ocenę za błędy zarówno tłumacza, jak i redaktora.

Detektyw Diamond to rzeczywiście diament - bez szlifierki nie podchodź! 3-/10