Czy myślisz, że masz prawo nie znać tej historii?
książka: LINK
dzisiejszy NEWS
środa, 31 października 2018
sobota, 20 października 2018
Buźka
Sophie Hannah – Buźka
(Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015)
Sophie Hannah już dwukrotnie zażenowała mnie swoją
tfu-tfu-rczością,
Naprawdę nie wiem, co mnie podkusiło, by dać jej jeszcze jedną szansę… Ale
dałam – no to mam za swoje!
„Alice Fancourt to świeżo upieczona mama. Po raz pierwszy od porodu postanawia wyjść z domu, pozostawiając córeczkę pod opieką jej ojca. Gdy dwie godziny później kobieta wraca, zastaje męża śpiącego w łóżku na piętrze, a w dziecięcym pokoju… zupełnie inne niemowlę. Alice nie ma wątpliwości — ktoś podmienił dziecko. Jej obaw nie podziela jednak mąż, który oskarża ją o utratę zmysłów. Depresja poporodowa? A może skrzętnie zaplanowana zbrodnia?”
Plusy:
- … eee… yyy... opis na okładce?
Minusy:
- żenująco wydumana, zupełnie nieprawdopodobna intryga,
- jeszcze bardziej wydumani, nieprawdopodobni. histeryczni bohaterowie,
- żenujące rozwiązanie (plus nie do końca fair zagrania narracyjne) – połowa czytelników domyśli się rozwiązania, a druga połowa do końca będzie się łudzić, że to przecież nie może być aż tak denne i głupie,
- kompletnie niepotrzebne, nudne jak flaki z olejem wątki funkcjonariusza Simona,
- zbędna wulgarność.
Tej pani już podziękujemy. Na zawsze.
poniedziałek, 15 października 2018
Rzeźbiarz śmierci
Chris Carter – Rzeźbiarz śmierci (audiobook)
(Sonia Draga, 2016)
„Studentka pielęgniarstwa przeżywa szok, gdy odkrywa, że jej
pacjent, prokurator Derek Nicholson został brutalnie zamordowany we własnym
łóżku. Zbrodnia wydaje się bezsensowna, bo Nicholson był śmiertelnie chory i
pozostało mu najwyżej kilka tygodni życia. Jednak detektywa Roberta Huntera z
wydziału zabójstw policji z LA najbardziej zdumiewa wiadomość pozostawiona
przez mordercę.”
Plusy:
- lektor jako tako się stara.
Minusy:
- papierowe postaci,
- drętwe dialogi,
- dłużyzny,
- niepotrzebne powtórzenia,
- brak zaskoczeń (tożsamości psychopaty domyśliłam się, gdy tylko
pojawiło się jego alter-ego), ale…
- … z opisu jasno wynikało, że mechanik to facet, więc… czy
zmyłka nie była zbyt oszukańcza (czy redaktor czegoś nie dopatrzył???)?,
- główny bohater jest tak genialny, że domyśla się, że gotowano
spaghetti, bo pachnie pomidorami i bazylią (szok! jak on to robi?!),
- po 30 latach cierpienia na bezsenność, bohaterowi dokuczają
zaledwie tymczasowe migreny, poza tym jest super przystojny, muskularny i zupełnie
zdrowy,
- niepotrzebne wątki i epatowanie przemocą,
- mooooooooooooooooooooooooooocno naciągana intryga,
- ogólna nuda.
Nie warto.
sobota, 13 października 2018
Miłość dobrej kobiety
Alice Munro – Miłość dobrej kobiety (audiobook)
Z ośmiu zamieszczonych opowiadań, dałam radę tylko jednemu,
więc to jego będzie dotyczyć ta notka.
Plusy:
- ?
Minusy:
- marna lektorka, która myśli, że znudzony głos jest oznaką dobrego aktorstwa,
- słaby, miejscami prostacki, pozbawiony polotu styl,
- pierwszy rozdział niemal kompletnie niepowiązany z
właściwą historią, rozwleczony, nudny i o niczym,
- bohaterka decyduje się kryć rzekomego mordercę, bo… ma sny
o kopulowaniu z niemowlakami i własną matką (!).
Żenada – nigdy więcej!
środa, 3 października 2018
Niedokończony portret
Mary Westmacott (Agatha Christie) - Niedokończony portret
(Prószyński i S-ka, Warszawa 2004)
(Prószyński i S-ka, Warszawa 2004)
“To bardzo pospolita historia. Teraz wiem to sama. Wystarczy poczytać gazety. (…) Kobiety, które wkładają głowy do piecyków gazowych albo przedawkowują tabletki nasenne.”
Plusy:
- warsztatowo (o dziwo) o wiele lepsze niż kryminały autorki przez co czyta się dość sprawnie,
- lepsze niż smęcenie Alice Munro,
- nie do końca cukierkowe zakończenie.
Minusy:
- jeszcze jedna bohaterka, która dobrowolnie wybiera najgorszego z kandydatów na męża, a potem (niespodzianka!) chce się zabić,
- dłużyzny,
- niektóre wątki wydają się sztuczne,
- tłumaczka jest zbyt leniwa, by sprawdzić parę prostych rzeczy, więc pisze głupoty z głowy, i popełnia prawdziwie żenujący błąd, tłumacząc “pathetic” jako “patetycznie”.
Czytadło.
sobota, 22 września 2018
Prędkość
Dean Koontz - Prędkość
Niedoszły pisarz z żoną w śpiączce, mruczącą tajemnicze zdania, zostaje wciągnięty przez psychopatę do gry wyborów, w której każda opcja owocuje czyjąś śmiercią. W ramach przerywników psychopata okalecza bohatera bądź nasyła na niego policję, podrzuciwszy wcześniej to dowody zbrodni, to trupy.
- szybko się czyta
Minusy:
- już od pierwszego rozdziału zbyt prosto można się domyślić, kto jest mordercą
- brak zaskakujących zwrotów akcji (duża wada jak na thriller)
- Koontz po raz kolejny udowadnia, że nie wie, jak wykorzystać ciekawy pomysł
- i że banalne zakończenia to chyba jego konik
- kolejna historia, w której na zapaść twórczą i samotność najlepiej pomaga walka o życie ze skończonym dewiantem
sobota, 24 lutego 2018
Błękitny zamek
L.M. Montgomery – Błękitny zamek
(Nasza Księgarnia, Warszawa 1988)
Joanna jest brzydką starą panną, której nikt nigdy nie kochał,
nawet matka. Na szczęście lekarz stwierdził u niej ciężką chorobę serca, dając
jej najwyżej rok życia, co oczywiście znaczy, że jej dni staną się odtąd
piękniejsze niż w bajce.
Największą wadą powieści jest tragiczna przewidywalność. Joannę
podtrzymują na duchu książki pisane przez skrywającego się przed światem,
tajemniczego pisarza, o którym nikt nic nie wie. W okolicy żyje młody
mężczyzna, Edward, o którym wszyscy sądzą, że jest łajdakiem ze zbójecką
przeszłością. Rodzina Joanny wierzy w lecznice właściwości mikstur Redferna.
Spodziewająca się rychłej śmierci Joanna wychodzi za Edwarda. Jaki może być
inny wynik dodania tych składników, skoro wiemy, że autorką jest Montgomery?
1 – Edward wcale nie jest łajdakiem, tylko szlachetnym
dżentelmenem mizantropem.
2 – Edward jest ukochanym pisarzem Joanny.
3 – Edward jest synem Redferna, a tym samym multimilionerem.
W dodatku diagnoza serca była fałszywa, ale to tak oczywiste, że
aż żal pisać…
Jednak mimo tak żałosnego rozwiązania fabuły, mogę się w ciemno
założyć, że książka jest o wiele zgrabniej napisana niż dowolny nowy romans
wydany w ostatnich miesiącach, zwłaszcza jeśli idzie o polskie pisarki. Czyta
się łatwo, prosto i przyjemnie. I zawsze miłe są te scenki, gdy ktoś wygarnia
snobistycznej rodzince bez serca.
czwartek, 14 grudnia 2017
Rysowanie postaci dla artystów
Steve Hutson - Rysowanie postaci dla artystów
(Arkady, 2017)
Steve Hutson musi być naprawdę poważaną osobistością w świecie sztuki, skoro nie znajdzie się ani jeden krewny, przyjaciel, znajomy, wykładowca, uczeń, wydawca, redaktor czy chociażby podrzędny korektor, który śmiałby powiedzieć mu prosto w oczy: “Steve, nie jesteś w stanie napisać ani jednego klarownego zdania”.
Drugiego tak źle napisanego podręcznika ze świecą szukać! Skromniutkie tekściki na kolejnych, dziwacznie pustych stronach sprawiają wrażenie, jakby autor miał zamiar powtykać między nimi konkretne wskazówki i wyjaśnienia… tyle że o tym zapomniał (a nikt inny się takim drobiazgiem nie przejął). A kiedy (chyba od niechcenia) próbuje jednak COŚ wyłożyć, wychodzi z tego bełkot. Jestem gotowa postawić butelkę dobrego trunku komukolwiek, kto będzie w stanie wyjaśnić, o co chodzi ze zrównywaniem ołówka z “wierzchołkiem walcowatych żeber” (???) i odchylaniu go zgodnie z ich odchyleniem do płaszczyzny obrazu ORAZ jak to się ma do malutkiej ilustracji przypisanej temu fragmentowi, gdzie do żadnego odchylenia nie dochodzi!
Nie polecam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







