Przypominam książki omawiane na tym blogu.
Prawdziwe oblicze islamu
„Ów islam opierający się zasadniczo na negowaniu nie ma więc swojej własnej tożsamości. Jego racją bytu, motorem działania, jest sprzeciw i walka”. LINK
Bluźnierstwo
"Jesteś tylko brudną chrześcijanką! Zbrukałaś naszą wodę, a teraz ośmielasz się mówić w imieniu naszego Proroka?" LINK
Niepoprawny politycznie przewodnik po islamie i krucjatach
Jak zauważa Spencer, fakty historyczne są takie, że nawet uwzględniając niechrześcijańskie postępki krzyżowców, Żydzi i tak woleli mieszkać na terenach zajętych przez Franków, niż przez muzułmanów. Dlaczego? LINK
Co tak naprawdę mówi Koran. Chrześcijański przewodnik po świętej księdze islamu.
LINK
Dżihad i samozagłada Zachodu
"(...) sami sprowadzają na siebie dżihad, bo… odmawiają przyjęcia islamu, który tylko się broni”. LINK
sobota, 14 listopada 2015
poniedziałek, 26 października 2015
Maszyna do pisania
Katarzyna Bonda
– Maszyna do pisania
(Muza, Warszawa
2015)
Właściwie to
uwagi do tego kursu pisania kreatywnego mam dwie.
1 – Banał goni
banał i banałem pogania.
2 – Bonda pisze
głupoty. Większość wymienionych przez nią punktów na przepisy fabularne (np. antagonista chce przeszkodzić
bohaterowi nawet za cenę życia, bohater musi koniecznie przeżyć oczyszczenie i
narodzić się na nowo) absolutnie nie występuje w mnóstwie tekstów światowej
sławy pisarzy. A gdy czytam, że bohater w powieści przygodowej ma być
szlachetny i wrażliwy i trzeba mu dać partnerkę, i zapowiedź szczęśliwej
miłości, zaś w kryminale dobrze by było, gdyby detektyw był alkoholikiem z
problemami rodzinnymi, mogę tylko unieść wysoko brwi w niedowierzaniu, bo nie da
się sensownie powiedzieć, dlaczego ktokolwiek miałby uczęszczać na kursy prowadzone
przez tę panią, gdzie słucha się takich rzeczy.
Cena okładkowa
to 39,90 złotych. Trochę dużo jak na możliwość zerknięcia na samozadowolenie
autorki i jej trywialny (i chwilami infantylny) styl – w sam raz dla pierwszej
lepszej gazety typu Bravo Girl („Nie
onanizuj się własnym tekstem”). Widać też, że rzekoma polska królowa kryminałów
nie ma pojęcia, o czym czyta. Polecałabym jej, by zerknęła do darmowego
archiwum pisma Fronda – np. w numerze 50.
znajduje się świetny artykuł tłumaczący o co chodzi w Mistrzu i Małgorzacie.
Nie warto sięgać,
a tym bardziej wykładać na to pieniędzy. Nie wiem, czy Bonda naprawdę robi
niezły research do swych kryminałów,
za co jest chwalona, ale po tym, jak napisano „Maszynę…”, nie sięgnę po żaden z
nich.
Na koniec
jeszcze komentarz do zdania: „Twoja książka też ma szansę na Pulitzera”. Otóż,
pani Kasiu, nie - nie ma. Ta nagroda jest zarezerwowana jedynie dla obywateli
USA. Jak widać nie wie tego ani autorka żyjąca z kursów dla pisarzy (!), ani
redakcja, ani korekta, ani najwyraźniej nikt z wydawnictwa.
Nie polecam.
Zabójcza gra
Rex Stout –
Zabójcza gra
(Wydawnictwo
Dolnośląskie)
Nie wiem, kto w
wydawnictwie wpadł na pomysł, by na okładce opisać wydarzenie, które ma miejsce
na 40 stron przed końcem książki, ale nawet brak tego idiotycznego zabiegu nie
za wiele by powieści pomógł. Jest to zdecydowanie najgorszy tom z serii o Nero
Wolfie, jaki przeczytałam – „Po moim trupie” było nijakie i zagmatwane, ale tam
przynajmniej Archie nie irytował tak mocno swym nieodpartym urokiem
rozwydrzonego bachora z gimnazjum. Tutaj historia jest niedorzeczna, a na końcu
z Wolfe’a wychodzi moralne bydlę.
O wiele lepiej
przeczytać „Śmiercionośny rękopis”, choć tam również stężenie Archiego w Archim
mogłoby być zdecydowanie mniejsze. Ale przynajmniej intryga wciągała.
wtorek, 13 października 2015
No, niestety - muszę to zamieścić
Wybacz, nieznany Gościu Bloga o Książkach, ale jeżeli chcesz na nich głosować, to nie wiem, dlaczego w ogóle czytasz książki - ewidentnie nic Ci nie dają.
wtorek, 6 października 2015
Tancerze w żałobie
Markery Allingham – Tancerze w żałobie
(Wydawnictwo Dolnośląskie, 2014)
Najgorszy w tym kryminale jest na wskroś flegmatyczny detektyw
Campion, który właściwie snuje się z kąta w kąt, praktycznie niezainteresowany
śledztwem. Co prawda na początku książki chciał jedną kobietę zdzielić, drugą
pocałować, ale czytelnik szybko dochodzi do wniosku, że żadnych gwałtownych
porywów u jegomościa nie uświadczy. Właściwie to nie wiem, dlaczego wszyscy
chcieli jego pomocy, bo Campion jedynie przechadza się między postaciami, i to
w mocno ospałym tempie, nie wykazując żadnego zaangażowania. Jest niby jakiś
tragiczny wątek miłosny między nim a żoną aktora, któremu miał pomóc, ale jest
on równie poruszający, co romans kija od szczotki z mopem. Nawet mnożenie zgonów
nie przydaje historii ani tempa, ani suspensu. Jeżeli czytelnik nie
wpadnie na to, kto jest mordercą, to jedynie dlatego, że ani narrator, ani
detektyw nie czynią najmniejszej rzeczy, która mogłaby go w ogóle zachęcić do jakiegokolwiek intelektualnego wysiłku. Do tego w formie przebija się jakaś ociężała wola
liryzmu, której nie daje się w nic sensownego przekuć – tak jakby autorka
żałowała, że zamiast kryminału nie pisze romansu albo ambitnej powieści
obyczajowej. Nie mogę się również oprzeć wrażeniu, że tłumaczka często nie
wiedziała, co właściwie czyta, i co ma z tym zrobić. Na koniec pozostaje
zupełnie niedorzeczne rozwiązanie intrygi.
środa, 30 września 2015
Martwe dusze
Mikołaj Gogol –
Martwe dusze
(Hachete 2015)
„Martwe dusze”
najprościej opisać jako satyrę prowincjonalnej Rosji czasów Mikołaja I. Utwór
ten zniszczył życie Gogola – okrzyknięto go zdrajcą, atakowano i szkalowano.
Autor próbował ratować się pisaniem kontynuacji, jednak nie potrafił
przecierpieć, że tworząc pod publiczkę, musiałby się wyprzeć tego, co napisał, albo zwyczajnie
kłamać. Dlatego palił gotowe już rozdziały.
Sięgnęłam po
„Martwe dusze”, mając w pamięci świetną adaptację sceniczną z Kowalewskim w roli
głównej. I, niestety, doznałam rozczarowania. Powieść ma swoje błyski, a niejeden
rusofil zapewne omdlewa z zachwytów nad barwnie odmalowaną panoramą carskiej
prowincji, ale cóż – nie jestem rusofilem i zdania stwierdzające, że lud
rosyjski nie lubi umierać śmiercią naturalną, mogą u mnie wywołać co najwyżej
nikły uśmieszek, i to w myślach. Jeżeli więc same słowa: „literatura rosyjska”
nie przyprawiają Was o spazmy rozkoszy, jest wielce prawdopodobne, że dzieło
Gogola skwitujecie dość pogardliwym mruknięciem: „wodolejstwo!”.
sobota, 19 września 2015
Kącik okładkowy - 6
Zupełnym przypadkiem natrafiłam na takie dwa kwiatuszki.
Przyznam, że przeraża mnie ta okładka. Jakiekolwiek były intencje grafika, to, co narzuca się umysłowi, to ptaszek z przepotworną zgagą. Dodatkowo ogólna kolorystyka, z wyraźną przewagą bieli, każe mi myśleć o jakichś środkach na nadkwasotę. Jak dla mnie - okładka nie do strawienia.
W drugim przypadku wydawcy należy się jakiś order za szczyty bezmyślności. Nawet jeżeli przyjąć, że traktuje on Biblię wyłącznie jako zestaw mitów czy też dawnych opowieści podobnym legendom, to mimo wszystko na okładce umieszcza zadowolonego szatana! Brak słów...
wtorek, 15 września 2015
Dżihad i samozagłada Zachodu
Paweł Lisicki – Dżihad i samozagłada Zachodu
(Fabryka Słów, Lublin 2015)
„(…) cały świat dzieli się na dwie części: jedna to Dar
al-Islam, czyli miejsce islamu, pokoju i prawa muzułmańskiego, a druga to
reszta świata: Dar al-Harb, miejsce wojny; to mieszkańcy tej drugiej części
sami winni są cierpień i klęsk, sami sprowadzają na siebie dżihad, bo…
odmawiają przyjęcia islamu, który tylko się broni”.
Było już tu parę książek o islamie i żadnej nie dało się czytać
ze spokojem. Po tych kilku lekturach nic już specjalnie nie dziwi w grubym
eseju Lisickiego, a jednak czyta się go z wielkim bólem, zwłaszcza jeśli idzie
o to, jak najwyżsi hierarchowie Kościoła praktycznie kładą głowę pod topór, zapierając się - w ten czy inny sposób - tego, co dotąd było chwałą i dumą Ludu Bożego.
Książka nie jest bez wad i miałabym do niej parę uwag, nie ze
wszystkim do końca się zgadzam, ale moje obiekcje nie znaczą wiele wobec obecnej
sytuacji na świecie. Jeżeli jeszcze nie przeczytaliście żadnej z polecanych tu
książek o islamie, to zapytajcie siebie, kiedy macie zamiar to zrobić.
Zapytajcie o to siebie dzisiaj, kiedy imam w Berlinie głosi, że kobiety nie
noszące burek same się proszą o gwałt, a Niemcy domagają się, byśmy więzili (!)
u nas wydzielonych nam przez nich imigrantów.
Czytajcie.
6/10
Czytajcie.
6/10
Tutaj krótka rozmowa o książce „Uległość”, o której wspomina
Lisicki: https://www.youtube.com/watch?v=W1lHa7ujr9g
W żadnym razie nie zamierzam jej czytać, ale warto posłuchać.
A tutaj relacja z napadu imigrantów na autokar, za którą FB zablokował użytkownikowi konto: http://niezalezna.pl/70607-granica-z-austria-wstrzasajaca-relacja-polaka-z-autokaru-napadnietego-przez-imigrantow
A tutaj relacja z napadu imigrantów na autokar, za którą FB zablokował użytkownikowi konto: http://niezalezna.pl/70607-granica-z-austria-wstrzasajaca-relacja-polaka-z-autokaru-napadnietego-przez-imigrantow
Subskrybuj:
Posty (Atom)











